W starciu Górnika Zabrze z Rakowem Częstochowa najważniejsze były nie tylko nazwiska, ale też to, jak oba sztaby ułożyły mecz od pierwszej minuty. Poniżej rozpisuję oficjalne wyjściowe jedenastki z finału STS Pucharu Polski z 2 maja 2026, pokazuję ich sens taktyczny i wyjaśniam, dlaczego właśnie te wybory przechyliły rywalizację na stronę zabrzan. To materiał dla kibica, który chce szybko sprawdzić składy, ale też zrozumieć, co one mówiły o planie obu drużyn.
Najważniejsze informacje o finale i składach obu drużyn
- Data i miejsce: finał rozegrano 2 maja 2026 na PGE Narodowym w Warszawie.
- Wynik: Górnik wygrał 2:0 po golach Roberto Massimo i Maksyma Chłania.
- Zamysł: oba zespoły postawiły na stabilność, a nie na eksperymenty kadrowe.
- Górnik: zbudował skład wokół porządku w środku pola i gry skrzydłami.
- Raków: ustawił się bardziej elastycznie, z Brunesem jako centralnym punktem ataku.

Oficjalne składy na finał w Warszawie
Według protokołu meczowego PZPN obaj trenerzy oparli się głównie na piłkarzach, którzy w sezonie spędzili na boisku najwięcej minut. To ważne, bo w finale liczy się automatyzm, a nie potrzeba zaskoczenia tylko po to, by zaskoczyć. W praktyce oznaczało to bardzo czytelne, mocne personalnie jedenastki.
| Górnik Zabrze | Raków Częstochowa |
|---|---|
| Marcel Łubik | Oliwier Zych |
| Michal Sacek | Fran Tudor |
| Rafał Janicki | Paweł Dawidowicz |
| Josema | Bogdan Racovițan |
| Erik Janża | Stratos Svarnas |
| Roberto Massimo | Jean Carlos Silva |
| Patrik Hellebrand | Oskar Repka |
| Lukas Sadilek | Marko Bulat |
| Jarosław Kubicki | Ivi Lopez |
| Maksym Chłań | Patryk Makuch |
| Sondre Liseth | Jonatan Braut Brunes |
Najciekawsze jest to, że na ławkach też nie było przypadkowych nazwisk. Górnik miał w odwodzie m.in. Łukasza Podolskiego, Paweł Olkowskiego, Ondreja Zmrzłego i Yvana Ikia Dimi, a Raków mógł sięgnąć po Michaela Ameyawa, Adriano Amorima, Lamine Diaby-Fadigę czy Leonardo Rocha. To od razu podpowiada, że oba zespoły zakładały realne korekty po godzinie gry, a nie tylko bierne dowożenie wyniku. Z tego miejsca płynnie przechodzi się do pytania, co te ustawienia mówiły o planie na sam mecz.
Co te jedenastki mówiły o planie obu trenerów
Na papierze Górnik wyglądał jak zespół ustawiony bardziej klasycznie: czterech obrońców, mocny środek pola i duża odpowiedzialność skrzydłowych za wejście w ostatnią tercję boiska. Raków był bardziej elastyczny, z wahadłami i zawodnikami, którzy mieli albo obsłużyć Brunesa, albo sami wejść w pole karne z drugiej linii. Ja czytam taki układ bardzo prosto: Górnik chciał utrzymać porządek, Raków chciał mieć kontrolę i dodatkowy ruch między liniami.
| Zespół | Widoczny zamysł | Co to dawało przed pierwszym gwizdkiem |
|---|---|---|
| Górnik Zabrze | Stabilna struktura i szybkie wyjście skrzydłami | Lepszą organizację bez piłki i większą szansę na atak po dośrodkowaniu |
| Raków Częstochowa | Większa gęstość w centrum i elastyczność z przodu | Kontrolę piłki, ale też większe wymagania wobec ostatniego podania |
Za jedyną wyraźniejszą niespodziankę można uznać obecność Roberto Massimo od początku. PZPN zwracał uwagę, że był to jeden z nielicznych niuansów w zestawieniu zabrzan, bo ogólny kierunek był zachowawczy i oparty na sprawdzonych nazwiskach. I właśnie dlatego ławki rezerwowych miały w tym meczu większą wagę, niż czasem widać na pierwszy rzut oka.
Ławki i plan B, który naprawdę mógł zmienić finał
Ja zawsze patrzę na ławkę, bo w finałach to ona bardzo często rozstrzyga o tempie ostatnich 30 minut. Tutaj różnica polegała nie na liczbie nazwisk, ale na ich profilu: jedna strona miała doświadczenie i spokój, druga więcej dynamiki oraz zawodników do przyspieszenia gry.
- Górnik: Podolski dawał doświadczenie i chłód w końcówce, Zmrzly i Dimi mogli podnieść intensywność na bokach, a Olkowski wzmacniał wariant bardziej defensywny.
- Raków: Ameyaw i Diaby-Fadiga byli naturalnymi kandydatami do podkręcenia ataku, Amorim wnosił więcej ruchu między liniami, a Rocha zwiększał zagrożenie w polu karnym.
To są detale, które kibic często pomija, a ja uważam je za kluczowe. Jeśli pierwsza jedenastka nie przełamie meczu, decydują piłkarze z ławki. W tym finale właśnie ten element zderzył się z kolejnym pytaniem: jak te nazwiska przełożyły się na sam wynik?
Jak składy przełożyły się na wynik 2:0
Wynik finału bardzo dobrze pasował do tego, co było widać już po składach. Górnik wygrał 2:0 po trafieniach Roberto Massimo i Maksyma Chłania, czyli dwóch zawodników, którzy dawali drużynie szerokość, ruch i możliwość ataku z bocznych sektorów. Raków miał kilka momentów kontroli, ale zbyt często brakowało mu czystego wejścia w pole karne i lepszego wsparcia dla Jonatana Brauta Brunesa.
- 32. minuta przyniosła gola po stałym fragmencie i dobrej pracy skrzydłowych Górnika.
- 65. minuta była potwierdzeniem przewagi zabrzan, którzy znów uderzyli po akcji napędzanej z boku boiska.
- Raków próbował odpowiadać zmianami i większym ciężarem gry w ofensywie, ale nie zbudował wystarczająco dużo klarownych sytuacji.
Właśnie tu widać najważniejszą lekcję z tego meczu: sam potencjał personalny nie wystarcza, jeśli nie ma się równowagi między środkiem pola a ostatnim podaniem. I z tego punktu łatwo już przejść do najpraktyczniejszego wniosku dla kibica śledzącego kolejne mecze tych drużyn.
Co warto zapamiętać z tej pary składów przed kolejnym spotkaniem
Ja zapamiętałbym przede wszystkim to, że Górnik postawił na stabilność i dzięki temu zachował czytelność w każdej fazie meczu. Raków miał mocny materiał personalny, ale potrzebował większej ostrości w ataku pozycyjnym i lepszego zasilania Brunesa piłkami, które naprawdę niosą zagrożenie. Jeśli te zespoły znów spotkają się w ważnym meczu, właśnie od tych dwóch obszarów zacząłbym analizę, a nie od samych nazwisk wpisanych do protokołu.
