Ktoś kiedyś policzył, ile kosztuje oglądanie polskiej piłki w telewizji, i wyszła kwota, przy której nawet prezesi klubów robią wielkie oczy. Usiądź wygodnie, bo ekonomia Ekstraklasy to nie tylko wynik na boisku. To głównie kwestia tego, kto komu i za co płaci.
Skąd bierze się ta cała gotówka od Canal+
Canal+ podpisał z Ekstraklasą umowę na lata 2023 do 2027, warta blisko 1,3 miliarda złotych za cztery sezony. To więcej niż poprzedni kontrakt, który zamykał się w granicach miliarda złotych razem z sublicencją dla TVP. Kwota rośnie z każdym rokiem, bo tak skonstruowano umowę. W sezonie 2025/2026 do klubów trafiło ponad 301 milionów złotych, co jest rekordem w historii ligi.
Skąd biorą się te pieniądze poza samą telewizją? Częściowo z reklam sprzedawanych wokół transmisji, częściowo z pakietów marketingowych, w które branża bukmacherska i hazardowa wpycha całkiem spory kapitał. Kibice sami zresztą coraz częściej łączą wieczór meczowy z innymi formami internetowej rozrywki, więc zanim ktoś usiądzie przed ekranem, potrafi wcześniej przejrzeć zestawienia typu najlepsze kasyna online, żeby zdecydować, gdzie w ogóle założyć konto na później. To pokazuje, że pieniądze krążące wokół futbolu wykraczają poza antenę Canal+ i rozchodzą się po całej sieci towarzyszących mu usług.
Ciekawe jest to, jak dzieli się te pieniądze między kluby. Nie liczy się wyłącznie miejsce w tabeli, choć wiele osób tak zakłada.
- kwota stała, dzielona po równo między wszystkie osiemnaście drużyn, w sezonie 2025/2026 to 148 milionów złotych
- ranking historyczny z ostatnich pięciu sezonów, warty ponad 41 milionów złotych
- wynik sportowy bieżącego sezonu, największy kawałek tortu, ponad 103 miliony złotych
- Pro Junior System, premiujący występy młodzieżowców, blisko 27 milionów złotych rocznie
Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy SA, mówił wprost, że rekordowy kontrakt medialny sprawia, że liga rośnie szybciej niż jakakolwiek inna w Europie od czasów pandemii. Brzmi dumnie. Czy słusznie, to już inna sprawa.
Gdzie znika reszta, zanim trafi na wypłaty
Z tych ponad 300 milionów złotych nie wszystko ląduje prosto na kontach klubów. Spora część rozpływa się po drodze, na produkcję, organizację i rozwój samego produktu ligowego. Sam koszt filmowania meczów, kilkanaście kamer na każde spotkanie, pochłania rocznie około 40 milionów złotych. Dodatkowo Ekstraklasa przekazuje spore kwoty Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej, bo sędziowie, obserwatorzy i delegaci też muszą z czegoś żyć.
Konkretnie w rozliczeniu za sezon 2025/2026 wyglądało to tak.
- Polski Związek Piłki Nożnej otrzymał około 12 milionów złotych za obsługę sędziowską, obserwatorską i organizacyjną rozgrywek
- kluby dostały niecałe 18 milionów złotych jeszcze przed startem sezonu na funkcjonowanie akademii młodzieżowych
- program Młodzieżowiec 2.0 wypłacił dodatkowo 7,3 miliona złotych za minuty rozegrane przez młodych zawodników
- świadczenia barterowe, czyli usługi zamiast gotówki, sięgnęły około 2,7 miliona złotych
Łączna wartość wszystkich świadczeń dla klubów i związku w tamtym sezonie zamknęła się w kwocie blisko 320 milionów złotych. Warto pamiętać też, skąd w ogóle wzięła się dzisiejsza skala pieniędzy. Poprzedni kontrakt telewizyjny, obowiązujący od 2019 do 2023 roku, opiewał na około miliard złotych łącznie z sublicencją dla TVP. Obecna umowa niemal go podwoiła, a wypłaty rosną z sezonu na sezon, nawet jeśli wynik sportowy poszczególnego klubu akurat się nie poprawia.

Bukmacherzy na koszulkach, czyli drugi filar budżetu
TV to nie wszystko. Obok praw medialnych coraz większą rolę odgrywa sponsoring bukmacherski, bo firmy zakładowe kochają logo na piersi piłkarza bardziej niż jakakolwiek inna branża reklamowa. STS wspiera Widzewa Łódź, Pogoń Szczecin, Raków Częstochowa i Ruch Chorzów. Superbet przejął miejsce po STS w Lechu Poznań i Jagiellonii Białystok, a do tego dokłada Górnika Zabrze i Wisłę Kraków. Fortuna trzyma się Legii Warszawa od 2014 roku, czyli już ponad dekadę.
Wartości takich kontraktów rzadko są jawne. Specjaliści od sponsoringu szacują, że większość umów mieści się w przedziale od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych za sezon. Dla porównania, raport Sponsoring Insight policzył, że jeden sezon współpracy Legii z Fortuną wygenerował 180 milionów złotych ekwiwalentu reklamowego. Niezła cyfra jak na logo wielkości dłoni.
Poniżej krótkie zestawienie głównych źródeł pieniędzy w budżecie przeciętnego klubu Ekstraklasy.
| Źródło przychodu | Orientacyjna wartość na sezon | Kto korzysta |
| Prawa telewizyjne Canal+ | 280 do 300 mln zł łącznie dla ligi | wszystkie 18 klubów |
| Sponsoring bukmacherski | kilkaset tysięcy do kilku mln zł na klub | kluby z umową na koszulce |
| Premie pucharowe | do 40 mln zł na cztery kluby | uczestnicy pucharów europejskich |
| Pro Junior System | do 27 mln zł łącznie | kluby stawiające na młodzież |
Polska liga na tle Europy, czyli przepaść czy tylko dystans
Tu robi się trochę smutno, więc szybko przez to przejdźmy. Sześć czołowych klubów Premier League zarabia po około 200 milionów euro każdy z samych praw telewizyjnych. Cała Ekstraklasa razem wzięta zbiera około 65,8 miliona euro. Bundesliga ma kontrakt na lata 2025 do 2029 wart 4,484 miliarda euro, czyli blisko 897 milionów euro za sezon. Serie A idzie w podobne rejony, około 900 milionów euro rocznie. La Liga wycenia swoje prawa na 1,351 miliarda euro.
Rafał Romaniuk z agencji Arskom ocenił, że Canal+ zapłacił za prawa więcej, niż wynosi realna wartość produktu. Twarda ocena, ale trudno się z nią całkiem nie zgodzić, patrząc na poziom sportowy w zestawieniu z ligami zachodnimi.
Mimo to Ekstraklasa plasuje się na dwunastym miejscu w Europie pod względem wartości praw telewizyjnych, czyli wyżej niż w rankingu sportowym UEFA, gdzie zajmuje dopiero dwudzieste ósme miejsce. Pieniądze płyną szybciej niż wyniki. Ciekawe, prawda?

Kto zgarnia najwięcej, a kto zbiera resztki
Zgadnij, który klub zarobi najwięcej na prawach telewizyjnych w sezonie 2025/2026. Lech Poznań, około 36,5 miliona złotych. Zaraz za nim Jagiellonia z 30,7 miliona, Górnik Zabrze z 24 milionami i Raków z 21 milionami. Legia Warszawa, mimo słabszego sezonu sportowego, i tak zainkasuje około 15,3 miliona złotych, bo ranking historyczny i marka robią swoje.
Na drugim biegunie plasują się kluby takie jak Bruk-Bet Termalica i Arka Gdynia, z wynikiem niewiele ponad 9 milionów złotych. Różnica między liderem a ostatnim w tym zestawieniu sięga niemal 27 milionów złotych. Pokazuje to, jak duże znaczenie ma nie tylko bieżący sezon, ale i historia klubu z ostatnich pięciu lat.
Jeśli kiedyś zastanawiałeś się, dlaczego duże kluby rzadko spadają na dno tabeli finansowej mimo słabszych sezonów sportowych, masz teraz odpowiedź. System po prostu premiuje stabilność i markę mocniej niż chwilową formę boiskową. Taka jest polska piłka, przynajmniej pod względem portfela.
